Kredyt czy pożyczka to niekończący się temat, w co drugiej rodzinie. Warto jednak uważać.

Banków i parabanków jest mnóstwo na rynku. Warto wybrać taki, który jasno przedstawia całą ofertę. Moja historia niech będzie ostrzeżeniem przed nieuczciwymi działaniami pożyczkodawców.

Kredyt, pożyczka chyba znane słowa w każdej polskiej rodzinie. Niestety to jest przykre, ale teraz, w co drugiej ludzie decydują się zapożyczyć czasem na całe życie. No właśnie… na całe życie. Chciałabym opisać, co spotkało mnie i moich rodziców.

Odkąd tylko pamiętam w mojej rodzinie się nie przelewało. Były już kryzysy tego typu, że aby mieć na chleb musiałam chodzić po sąsiadach. Zaczęło się to, kiedy moi rodzice wzięli pożyczkę w parabanku. To były zupełnie inne czasy, teraz ludzie są mądrzejsi i nie dają sobie wcisnąć takiego kitu. Poza tym same parabanki pracują w zupełnie innym systemie i raczej starają się faktycznie działaś na rzecz klienta. Cóż po prostu teraz bardzo łatwo jest przypiąć łatkę, jeśli dany bank czy parabank okaże się nie być przychylnym dla pożyczkobiorcy.

Wracając jednak do mojej historii. W tamtych latach parabanki wchodziły dopiero na rynek. Faktycznie pieniądze były szybko, ale co z tego, jeśli po zwrot ich, co tydzień przychodzili wysocy panowie w garniturach i ciemnych okularach? Każda ich wizyta wprawiała o gęsią skórkę, nawet mojego nieustraszonego tatę. Nie było tłumaczenia, że się nie ma pieniędzy, bo leciały groźby. Mama postanowiła działać i spłacić ich za jednym razem. Okazało się, że musieliśmy im oddać trzykrotność pożyczonych pieniędzy! Rodzice zaczęli się interesować kredytem konsolidacyjnym. Na ulotkach wszystko było pięknie opisane, jednak rzeczywistość okazała się okrutna. Po dostarczeniu masy dokumentów okazało się, że potrzeba dwóch poręczycieli. Mama poprosiła swoje siostry. Jakoś po miesiącu oczekiwania na decyzję okazało się, że bank zgodził się udzielić im kredytu.

Oj pamiętam ten dzień jak dziś! Rodzice przyszli radośni i szczęśliwi, że nareszcie wszystko będzie ok, że owszem będzie kredyt, ale jeden i już nie będą nas zastraszać… tak tylko, że nikt nie poinformował ich, że osoba, która zajmowała się sprawą rodziców weźmie prowizję. Wyniosła ona 5 tysięcy złotych. Nie byłoby tragedii gdyby doliczyli to do spłaty kredytu. Niestety pieniądze trzeba było dać z kieszeni. Skąd? Jak? Mama poszła zrobić aferę, że nikt jej nie poinformował. Tak owszem ta osoba razem z rodzicami czytała regulamin, przeskakując kilka „ mniej ważnych” rzeczy. Niestety ta mniej ważna rzecz dla tego mężczyzny to był właśnie wpis o prowizji, jaką rodzice muszą zapłacić osobie, która zajmowała się ich sprawą o kredyt. Rodzice poczuli, że mają „ nóż na gardle”. Wiedzieli, że żadnego innego kredytu nie dostaną, bo nie mają już zdolności. 5 tysięcy, to dużo pieniędzy, nikt nie był w stanie nam pomóc. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Poszłam do banku i już mądrzejsza o doświadczenie rodziców, powiedziałam, wprost co mnie interesuję a regulamin przeczytałam od A do Z.

Miałam gdzieś, że kolejka zrobiła się do drzwi, a ludzie marudzili pod nosem. Napełniona energią dobrą, bo chciałam pomóc rodzicom, ale zarazem złą, że bank tak ich potraktował wykrzyczałam tym marudom, dlaczego tak długo to trwa. Nikt nie warzył się już pisnąć słowa. Obawiałam się, czy w ogóle bank mi pomoże – pracowałam dopiero 6 miesięcy i umowę miałam też tylko na rok. Po doniesieniu zaświadczenia o zatrudnieniu, jakoś 3 tygodnie później zadzwonili, że dostanę kredyt. Ufff kamień z serca. Pamiętam jak mama płakała, że nie chciała takiego losu dla mnie. Powiedziałam jej wtedy, że ona poświęciła mi całe życie, więc ta pożyczka to jest i tak kropla w morzu. Poszliśmy do banku razem, żeby rzucić w twarz te 5 tys. Nie chodzi o to, że musieliśmy dać mu te pieniądze, tylko, że zrobił to tak w chamski sposób. Tak, no nasz błąd nie przeczytaliśmy umowy całej sami, tylko zaufaliśmy komuś, kto tak naprawdę ma gdzieś nasze dobro – on wykonywał tylko swoją robotę i zaciera łapy na prowizję z naszego nieszczęścia.

Kilka lat później mój partner chciał zaciągnąć kredyt na mieszkanie. Oczywiście pierwsze, co to odradziłam mu bank, z którym użerała się moja rodzina. Jednak chciał on zobaczyć, czy coś po tylu latach się zmieniło. O dziwo, bank zupełnie inaczej pracuje. Jasne zasady, regulamin przedstawiony w najmniejszym szczególe, no i powiedziane wprost o prowizji. Śmiałam się, że mama zrobiła tyle szumu wokół tego banku, że postanowili w końcu działać dla ludzi, a nie tylko pod siebie.

Ten artykuł ma na celu ostrzec wszystkich, którzy są zmuszeni wziąć kredyt czy pożyczkę. Fakt czasy się zmieniły, zanim zdecydujemy się na dany bank możemy poczytać opinię w Internecie, który nie zostawia suchej nitki, jeśli bank jest nie w porządku dla pożyczkobiorców. Pamiętajcie jednak – czytajcie regulamin! W razie pytań zadawajcie je. Ludzie pracujący w banku od tego są, jeśli czujesz, że coś kręcą, dają wymijające odpowiedzi, idźcie do innego. Teraz rynek jest przepełniony różnymi bankami, nie warto zaciągać kredytu u kogoś, kto nie traktuje nas poważnie.

No votes yet.
Please wait...

Napisz recencję

avatar
  Subscribe  
Powiadom o